• Wpisów:13
  • Średnio co: 82 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 16:37
  • Licznik odwiedzin:2 203 / 1160 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

Daję znać tylko, że o Was nie zapomniałam, niestety wrzesień to bardzo zapracowany miesiąc. Szkoła, tańce, praktyki, nauka, dieta, treningi itd. Niestety nie mam za bardzo czasu, żeby codziennie pisać. Jednak w październiku obiecuję, że wrócę i postaram się już dodawać te wpisy regularnie.

Tęsknię chudzinki! ;* Nie obijamy się! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nie ma ich wiele, ale może kogoś czymś zainspiruje

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

+ taka "przypominajka", żebyśmy pamiętały o co walczymy <3


♥♥♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
Tytuł mówi wiele, ale może by tak od początku...


WCZORAJSZY DZIEŃ

Nie było najlepiej.. ale to z moim zdrowiem. Z dietką i ćwiczeniami było spoko... póki nie zjadłam sałatki z pora. ;P Dostałam rozstrojenia żołądka i przez całą noc wiłam się z bólu i wymiotowałam.. Ale nie wymuszałam tego!! Żeby nie było, Mii się nie dałam! Kiedyś miałam to samo i też po porze, ale myślałam, że to tylko taka pojedyncza wpadka, no ale niestety wczoraj wyszło jak wyszło.. Pora już nigdy nie zjem!! Nie ma mowy ;P No, ale dni bez rzygania nie zaliczam.. niby nie wymuszałam, tylko się strułam, ale zwróciłam jedzenie..


Za to DZISIAJ (!) poszło super
Zjadłam ok. 1300 kcal. Ćwiczeń no niby nie było, bo byłam i dalej trochę jestem osłabiona po ciężkiej nocy, ale za to duużo chodziłam. Nwm ile dokładnie - coś koło 6 (?) godz.


O co chodzi z tymi brwiami i czerwienią na głowie?? Otóż uznałam, że może ciała przez wakacje bardzo nie zmieniłam, to chociaż "ogarnę" moje krzaki ;D i po raz pierwszy przefarbuje włosy. Z brwi jestem bardzo zadowolona, zapłaciłam 7 zł i nawet kosmetyczka uznała, że zmiana jest spora.. no cóż.. przecież "hodowałam" moje brwi 17 lat! ;P A co do włosów to kupiłam szamponetkę. Na pierwszy raz nie chciałam ryzykować. Jestem bardzo zadowolona - włosy mi odżyły i kolor też fajnie wyszedł. Szkoda tylko, że po paru myciach zejdzie.


I chyba o czymś jeszcze zapomniałam... Właśnie! Małe sprostowanie do ostatniego wpisu dotyczące tego całego zakochiwania.. źle się tam chyba wyraziłam ;D Chodziło mi tylko o to, że od czasu do czasu nachodzi mnie ochota, żeby po prostu się przytulić do chłopaka, pogadać, schronić się w jego ramionach, żeby poczuć się bezpiecznie.. bla bla bla.. i tu już jest koniec ;D Z miłością jest dużo kłopotów, a ja sama bardzo rzadko się zakochuję.. wychowałam się między chłopakami, z trójką braci i wszystkich traktuje jako świetnych kumpli, dobrze się dogaduję z chłopakami i zawsze się jakiś temat ciekawy znajdzie. Ja osobiście nie planuję żadnej miłości w najbliższym czasie - co to to nie! ;D Na ten rok mam plany ogarnąć swoje życie i tę cholerną Mię. A co do 2015.. któż wie..? ;D Czas pokaże ^^


No tak.. Rozpisałam się nieźle - jeśli ktoś przeczytał wszystko to gratuluję! i dziękuję ;*

Kurcze.. Przeczytałam ten wpis i aż kipi radością ;D No i dobrze! Mam zamiar korzystać jeszcze z tych ostatnich dni wakacji ^^ A Wy co zrobicie dla siebie w ten weekend?? Domowe spa, spotkanie ze znajomymi, czytanie książki, joga, manicure.. - cokolwiek co poprawi ci humor!! <3

!!!!!!!!!!

Uff..Skończyłam wpis - mogę iść spać
Padam na twarz!
  • awatar Kashmirkaa: Ja byłam ma zakupach, trochę poczytałam, zapisałam się do kosmetyczki - muszę ogarnąć cerę i paznokcie :).
  • awatar Droga do perfekcji: Widze że u Ciebie pozytywnie ciesze sie bardzo :D
  • awatar karlee: super się trzymasz kochana :* co do włosów też chciałam 'zaszaleć' w ostatnich dniach wakacji, ale trochę mi nie wyszło i moje włosy są takie jakie były :P A ostatnio stwierdziłam, że jak narazie nie chcę mieć chłopaka... Nie chcę bo ja bym się źle z tym czuła, że ktoś ma taka dziewczynę jak ja... ehhh Miłego dnia :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

No to dostałam po tyłku.. Ale należało mi się. W razie kryzysu będę czytała ostatni wpis i komentarze pod nim. Macie rację! Walczę dalej...


Bilans wyniósł dziś ok. 1400 kcal. Nie ćwiczyłam.

Nic mi się dziś nie chce... Taki dziwny dzień.
Za oknem ponuro. Strasznie boli mnie głowa. Jestem nie wyspana. Kiepsko się czuję.

W poniedziałek do szkoły.. Może to i lepiej?
Łatwiej utrzymam dietę i w końcu się ogarnę.

*112 dni do moich urodzin*
*1 dzień bez Mii*


Chciałabym się zakochać.. albo może lepiej nie, bo nie wiem, czy bym potrafiła okazać uczucia.. To duża odpowiedzialność. Krzywdzę samą siebie, więc jak miałabym się zaangażować w poważny związek. Jednak to miłe uczucie, kiedy wiesz, że komuś na tobie zależy.
Ale chciałabym, tak po prostu przytulić się do chłopaka.. poczuć się bezpiecznie w jego ramionach. Nawet mi tego brakuje..

  • awatar kari13: Dobry bilans kaloryczny :d Też wczoraj miałam lenia.
  • awatar IamAklime: Z tą miłością mam podobnie... Staram się do tego przyzwyczaić :-(
  • awatar Maruki: Żeby zaakceptować kogoś innego, musisz najpierw zaakceptować samą siebie. To co napisałaś ładnie wygląda na filmie, a wżyciu to różnie. Nie zawsze jest kolorowo i prawie cały czas pod górkę. Ale nie narzekajmy, gdy wspinamy się na szczyt! :D Miłego dnia! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Drugi dzień wymiotuję. Wracam do tego, a przecież na wyjeździe pokonałam swój rekord i przez 3 dni nie wymiotowałam.. Dlaczego to robię? Przecież widzę jak mi to szkodzi... nie chcę iść na łatwiznę i w ten sposób chudnąć. Proszę pomóżcie mi i dajcie mi kopa!! Takiego wielkiego, żebym jutro zaczęła normalnie dietę.. Przypomnijcie mi o co walczę, bo chyba moje "Ja" zapomniało jak bardzo pragnę być szczupła i jak bardzo chcę się pozbyć Mii. Którejś z Was się udało? Chętnie wysłucham rad i nagan. Chyba właśnie tego teraz potrzebuję. Żeby ktoś mi uświadomił, że to co robię jest złe.. żebym przestała teraz, a nie za parę dni, bo o te parę dni może być za późno.. Pojawił się wpis na blogu o tym co zrobiła Mia z moim zdrowiem. Wiem, że nie jest dobrze, a jednak dalej wymiotuję.. Dlaczego? Dajcie mi kopa! Już samym moim "paplaniem od rzeczy" się zmotywowałam ;P Uświadomiłam sobie jak beznadziejne mam problemy.. Niektórzy nie mają co jeść, a ja tyle jedzenia marnuję..

Miał być krótszy wpis, ale jednak pojawiło się tyle myśli, że wolałam je "wylać na monitor" - tak, żebym w chwili słabości to przeczytała i uświadomiła sobie, że NIE CHCĘ WYMIOTOWAĆ, bo to NIE JEST SPOSÓB NA CHUDNIĘCIE! Żebym NIE WYBIERAŁA Mii. To tak dla mnie na przyszłość, kiedy będę chciała spieprzyć ;P

Ehh... Namieszałam w tym wpisie Takie bez ładu i składu. No trudno.. Idę jeszcze sprawdzić co u Was i zmykam spać. Motywację na jutro mam, ale czy na kolejne dni..?





Właśnie tak zrobię!

Użalanie się nad sobą uważam za zamknięte. The end. Dziękuję uwagę! ;*
  • awatar Nightrunner: Po pierwsze - nikt nie doradzi Ci tutaj idealnie bo nie jesteśmy specjalistami. Po drugie - specjalistów nie brakuje, więc najlepszym rozwiązaniem będzie udanie się do psychologa. W twoim mieście na pewno jest jakaś poradnia psychologiczno-psychiatryczna. Za to się nie płaci. Potrzebna jest ci długoterminowa terapia. Wiem coś na ten temat bo sama walczyłam z bulimią kilka lat. A teraz jestem idealnie zdrowa pod tym względem. Oczywiście dzięki terapii. Bez pomocy psychologa gówno bym osiągneła. Wiem że, trochę ostro ale, mam nadzieje że, zdecydujesz się i zgłosisz się po pomoc. Samo na pewno nie przejdzie. Trzymaj się jakoś :c
  • awatar karlee: przechodziłam przez to, miałam bulimię... beznadziejna sprawa... jeśli nawet przed zjedzeniem czegokolwiek myślisz, ze już musisz iść to zwymiotować:( teraz jest juz dobrze... hmmm, dobrze bo nie wymiotuję. Znów jestem gruba. Walcze z tym... te dodatkowe +30 kg nie są mi do niczego potrzebne, a jednak są... jestem chora... Ale ty trzymaj się! Razem przez to wszystko przejdziemy i znów kiedyś będę mogła wcisnać się w coś w rozmiarze s :* + nie polecam pakować się w to całe wymiotowanie, ne mozesz o tym myśleć, nie możesz tego robić kochana! <3
  • awatar v0idi: bulimia to nic ciekawego ;// drugie zdj jest mega *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 

Witam Kochane! ;*

Dziękuję za tyle pozytywnych komentarzy z życzeniami udanego wyjazdu. Był jak najbardziej udany! ^^ Świetnie się bawiłam i wypoczęłam. Nie miałam ani jednej bezsennej nocy! ;D Spałam jak dziecko ^^ Jadłam zdrowo - nie liczyłam kcal! Chociaż znam całą tabelę kcal na pamięć i w głowie coś tam mniej więcej przeliczałam, ale to tylko automatycznie. Jakoś za bardzo się tym nie przejmowałam. A więc jadłam zdrowo i w miarę regularnie.. Największym grzechem to była chyba tylko cola light albo cappucino xD Na pewno w którymś dniu zjadłam powyżej 2000 kcal, ale jakoś nie myślałam o tym. I dużo chodziłam!! Waga dziś rano pokazała 59 kg, a więc nie przytyłam, a nawet schudłam.

Dodaję trochę zdjęć.. Jakość nie jest superowa, ale zawsze coś ;D Nie chce mi się ich przerabiać. Niestety zdj nie ma dużo, bo nie chciały mi się zgrać na komputer ;/


Po drodze .. zdjęcie z auta, dlatego ten znak taki krzywy ;D


Zdj nie oddadzą tego piękna gór <3 Widoki były przepiękne ^^

Makaron + szpinak + ser pleśniowy + czosnek + śmietana - nie wygląda jakoś apetycznie, ale uwierzcie, że było PYCHA <3 ! Rodzice zamawiali pizze i spaghetti, a ja takie coś ;D Bardzo smaczne!

Najpiękniejsze zdjęcia nie chciały się zgrać, ale już trudno.. ;P

A co do mnie... Wracam do gry! Chudniemy <3

Lecę sprawdzić co tam u Was i później ćwiczenia ^^
  • awatar do krwi: Taki grzech to nie grzech!:) ale świetne zdjęcia, robią wrażenie! cudowne widoki c:
  • awatar Skinny Life <3: Też byłam w tym roku w górach :) Świetnie ci idzie oby tak dalej
  • awatar Nightrunner: Nie wiem jak nazywa się ta dziewczyna ale to adres jej bloga http://bloody-rosess.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 

Rodzice już dawno uznali, że jeszcze we wakacje nigdzie nie byliśmy no i jedziemy do Zakopanego <3 Bardzo się cieszę, bo w końcu zmienię otoczenie, a to mi dobrze zrobi ^^ Wyjeżdżamy jutro rano, przyjeżdżamy wieczorem w niedziele. Troszkę mi żal Was zostawiać, ale to tylko parę dni. Oczywiście pamiętam o pilnowaniu się z jedzeniem ;D Mam nadzieję, że wrócę szczuplejsza, bo o tyciu nie ma mowy ;D. W końcu wypocznę ^^ A w poniedziałek.. ruszam z dietą już na poważnie !! Obiecuję Kochane ;* Na 17-ste urodziny chcę ważyć 50 kg *.* Albo chociaż 55 ;P Ale mam na to jakieś 4 miesiące, więc myślę, że uda mi się dobić do 50 <3 Dobra.. nie przynudzam, sprawdzę co u Was i lecę się pakować ;D Jej, jak się cieszę !! ^^ Aha! I relacja z wypadu do Zakopanego oczywiście będzie, ale to jak wrócę, bo nwm czy będzie tam gdzieś wifi. No i w poniedziałek też się zważę ;P

♥♥♥





Haha! Już za Wami tęsknię <3

Trzymajcie się Kochane i nie zawalajcie mi tu!!

Ja to sprawdzę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
... powtarzam to sobie dziś cały dzień Wszystkie jesteśMY silne <3


Dodaję wcześniej wpis, bo może wcześniej się dzisiaj położę - wszystko byleby nie rzucić się na lodówkę ;P A przyda mi się dłuższy sen, bo ostatnio coś się nie wysypiam.

Zjadłam *1435 kcal*. Później sobie coś poćwiczę, jeszcze nie wiem co..

Chciałabym, żeby tych kcal było mniej, ale na razie to się cieszę, że nie wymiotowałam. Gdybym tak tylko wytrzymała 7 dni bez Mii byłoby mi o wieele łatwiej, bo już głupio byłoby mi zawalić. Wytrzymam!


Zaplanuję sobie jutrzejszy dzień i menu, żebym uniknęła napadów. Jutro wieczorem pochwalę się drugim dniem bez Mii! TAK, napisałam to - nie mogę teraz tego spieprzyć ^^




Na przyszłe lato wszystkie będziemy tak wyglądały <3
  • awatar mamya: Najważniejsze, że nie wymiotowałaś! I tak trzymać już do końca. Jest dobrze i będzie lepiej każdego dnia:)
  • awatar Droga do perfekcji: Też się lubię czasmi wcześniej polożyć żeby nie mysleć o jedzeniu, wysypiaj się to bardzo dobre :D I słońce trzymam Cię za słowo napadom stop :)
  • awatar Envy: oj nie mozesz nie mozesz! obiecaj mi ze jutro (a wlasciwie dzis bo jest 0.16 >.<) bede tak dumna z Cb jak dzis! PIEKNIE CI POSZLO!♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 

W życiu miałam do czynienia z Aną i Mią. Niestety Mia przez parę ładnych lat mną owładnęła. Chcę wyzdrowieć i się jej pozbyć. Niestety ta (nie)przyjaciółka pozostawiła pamiątki. Wiele razy pisałam, że odbiła się na moim zdrowiu. Wpisałam słowo" "bulimia" w wikipedii. Jest tam spis: "Zmiany fizyczne i psychiczne u osób cierpiących na bulimię" - dodam go tutaj i te z plusikami to są zmiany, które się u mnie pojawiły kiedyś, teraz lub trwają nadal...


+ niedobory pokarmowe
- odwodnienie
+ zmęczenie
+ ospałość
+ zły nastrój
+ niepokój
+ zaparcia
+ bóle głowy
- niedociśnienie tętnicze
+ dyskomfort w jamie brzusznej
- zaburzenia równowagi elektrolitycznej
+ nieregularne miesiączki lub ich brak
+ sucha skóra
+ rany, zgrubienia i blizny skóry powierzchni grzbietowej rąk (od prowokowania wymiotów)
+ uszkodzenie szkliwa zębów
+ uszkodzenie naczynek krwionośnych w oczach
+ opuchlizna twarzy i policzków (zapalenia ślinianek)
- awitaminoza
[tego nwm, ale możliwe, że się pojawiło...] rozciągnięcie żołądka do znacznych rozmiarów
+ osłabienie serca, wątroby i układu pokarmowego
+ podrażnienie przełyku, zgaga, refluks
- w skrajnych przypadkach – pęknięcie przełyku lub przepony
+ niechęć do samego siebie
+ stany depresyjne
+ poczucie wstydu i upokorzenia
[parę razy tylko wypiłam senes, nic więcej] psychiczne uzależnienie od środków przeczyszczających i odwadniających


A więc zdecydowana większość.. Wiem, że jeśli nie przestanę to kolejny plusik może znaleźć się przy pęknięciu przełyku/przepony, ale naprawdę trudno mi teraz z tego zrezygnować.. Staram się, ale to bardzo trudne. Czasami myślę, że najlepszym sposobem byłoby wyczyścić sobie pamięć..

Domyślam się, że większość pomyśli sobie: "Do cholery idź do lekarza!". Ale pomyślcie, jeśli ja sama sobie nie pomogę to żaden lekarz tego nie zrobi.

Szczerze to nie myślałam, że postawię tyle tych plusików.. cóż.. dało mi trochę do myślenia.

Ale z tym wpisem głównie chodziło mi o to, żeby dało to do myślenia tym, które chcą spróbować, albo spróbowały, ale jeszcze mogą zrezygnować. Ja do dziś pamiętam dzień, w którym po raz pierwszy włożyłam palce do buzi...
  • awatar Negrylia: Ja również bylam z Mią przez sporą cześć czasu, ale najwodoczniej nie byla az tak do mnie przywoazana, ani ja do niej. Bo pożegnała sie ze mną dwa miesiące temu. Dasz rade. Im wieksze wsparcie sobie dajemy, tym większa motywacje mamy. Obserwuje i trzymm kciuki *:
  • awatar Envy: hey hey hey kochana! nie poddawaj sie! licze na dalsza serie bilansow bez dopisku "wyrzygane" itd! nie zawiedz mnie! :(
  • awatar self-uharibifu: Damy radę!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 


Zjedzone ok. 1450 kcal.

600 podskoków na skakance,
100 brzuszków,
1,5h grabienia trawy (to też jakaś aktywność ^.^)


ku przestrodze
raczej żadna z nas nie chciałaby trafić do takiego kalendarza:

+ lektura na weekend ...

"Może to rzeczywiście był głód emocjonalny? - zaczęłam się sama przed sobą tłumaczyć. - Może to jedynie bulimia mnie kusi, a organizm więcej nie potrzebuje?"

"Biegałam w tym histerycznym kole jak chomik w kołowrotku absurdów."

"A moje życie stało się jednym wielkim, niekończącym się planem. Nie wiedziałam, co to spontaniczność. Nie potrafiłam żyć chwilą. Nie lubiłam chwil. Bałam się zaskoczenia."

"Nagłe zaskoczenie wzbudzało we mnie istną panikę. Zupełnie nie wiedziałam, co robić, gdy parówka oczekująca w lodówce na śniadanie się zepsuła..."

"Choroba jest indywidualną tajemnicą. Każdy przemawia w swoim języku."
  • awatar Coffeine: Chyba sięgnę po tą książkę :)
  • awatar homo for myself: Dziekuje :)) Bedzie troche wiecej
  • awatar A.Starving: no wiesz, jak startowalam od 65kg, wiec i tak nie jest najgorzej - zasada jest taka, ze im wiecej stracisz, tym mniej Cie to cieszy ehh...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 

Co do wczorajszego dnia to... rzygałam.
Strasznie głupio mi się do tego przyznać. Nie będę się usprawiedliwiała. Poczułam jeszcze większy wstyd jak weszłam na pingera i przeczytałam wszystkie komentarze od was.. tyle osób wierzy, że mi się uda! Ja też w to wierzę, ale wczoraj doszłam do jednego wniosku: muszę się wyspać i później na spokojnie nad wszystkim się zastanowić. Tak też zrobiłam. Wiem, że chcę z tym wygrać! Uda mi się! Muszę podejść do tego na luzie. Przecież nic złego się nie stanie, jeśli raz zjem więcej i tego nie zwrócę.. zawsze można poćwiczyć. Przecież tak bardzo lubię aktywność fizyczną. Nie będę przelewała tutaj wszystkich moich myśli z rana, bo było ich naprawdę dużo. Nie wracam już do wczorajszego dnia. Jest dzień dzisiejszy i zawsze może być lepszy od dnia poprzedniego!

Nie po to zakładałam tego minibloga, żeby zaraz się poddawać.
Założyłam go po to, żeby walczyć!
Jestem świadoma, że jeszcze nie raz się potknę i nie będzie łatwo. Nie od razu zachorowałam i nie od razu wyzdrowieję... Ale wiem, że mi się UDA!


A teraz sprawdzę co tam u Was..
Może chociaż Wy miałyście lepszy piątek.
  • awatar Envy: swieta racja! trzeba sie podniesc i walczyc dalej! zrob tak zebysmy byly dzis z Cb dumne! ♥ czekam na wieczorny wpis :*
  • awatar CEL 49 KG: wierzę w ciebie! uda ci się! :*
  • awatar Droga do perfekcji: Dziękuje za komentarz ;) Cieszę się że masz taka motywacje odchudzanie jest cieżkie i trzeba dużo dać od siebie a my jesteśmy tylko ludźmi każdej z nas zdarzaja sie zawalenia i to nie powód żeby się poddawać trzeba zapomnieć i iść do przodu. Życzę powodzenia :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Zjedzone *ok. 1200 kcal*.

1,5 h spaceru, 20 min. badminton, 100 brzuszków

-----------------------------------------------------------------------
Nie mam czasu się rozpisywać, ale jest OK.

*1 dzień bez rzygania*






Chudego wieczoru bez ŻADNYCH napadów!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

Początek tego bloga. Nie jest on pierwszy mam nadzieję, że ostatni. Już kiedyś pisywałam na pingerze.

W końcu - ile razy zaczynałam odchudzanie na poważnie? Stanęłam na tych 60 kg i waga się waha 58 - 60 kg. I tak od kilku miesięcy.. Czas to zmienić! Nie raz powtarzałam sobie od dziś, od teraz, to już ostatni raz.. Ale teraz wierzę, że będę miała na tyle siły by dać radę. Wiem, że można tu dostać mega wsparcie <3 !

W tym roku upłynie 17-sta zima.

ok. 160 cm, 60 kg

WAŻNE!
Od kilku lat choruję na nieleczone zaburzenia odżywiania. Nie miałam odwagi, żeby się przed kimś przyznać. Nikt o tym nie wie. Trwa to jakieś 4 (?) lata a nikt się jeszcze nie połapał, że coś jest nie tak. Nie napiszę jak to się zaczęło i jak mi minęły te lata, a pozwolicie, że przejdę do bieżącego roku... Od wielu miesięcy nie wytrzymałam nawet 3 dni bez zwracania posiłków... Tak, odbiło się to na moim zdrowiu. Wiem, że jeśli się w końcu nie ogarnę to skończy się to w szpitalu albo i gorzej. Miałam i tak dużo szczęścia że jeszcze nic poważnego mi się nie stało. Tak - próbowałam z tym skończyć, wyzdrowieć, ogarnąć się... Cały czas walczę. Dziwię się, że jeszcze mam na to siły, ale postanowiłam po raz kolejny podjąć się walki. Chcę chudnąć, ale bez rzygania, ponieważ odbiło się to na moim zdrowiu, wadze, psychice..

TYM BARDZIEJ PROSZĘ O WSPARCIE!
  • awatar Coffeine: A przez wymiotowanie masz jakieś konkretne problemy ze zdrowiem już? :(
  • awatar talka0007: powodzenia i wytrwałości :*
  • awatar Envy: witaj! 3mamy za Ciebie kciuki! hey mozemy przybic sb h5 w 3 sprawach...mamy ten sam wzrost i podobna wage na start + teraz leci mi juz 3 rok z zaburzeniami odzywiania, nieleczonymi. ugh, chce wierzyc w to ze nam sie uda tym razem! 3maj sie cieplo misiu!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›